Dorodne pomidory, czyli szukać trzeba tam, gdzie jest

Desery

Bezy

 

 

P1010003-033.JPG

 

Bezy lubię od zawsze, od kiedy pamiętam. Mama robiła je kiedyś w domu, gdy zostały jakieś białka, np. po koglu-moglu. Chcąc nie chcąc i ja - miłośniczka bez - musiałam się nauczyć je robić, bo te ze sklepu nie zawsze są dobre. Mając wieloletnią bezową wprawę mogę powiedzieć, że zrobienie bez nie jest trudne. Trzeba jedynie pamiętać, że:

- białka powinny mieć temperaturę pokojową,

- dodawanie szczypty soli nie ma żadnego wpływu na ubijanie białek,

- odrobina żółtka, która dostanie się do białek, uniemożliwi ich ubicie - dlatego lepiej rozbić najpierw każde jajko nad jakąś miseczką,

- cukier należy dodawać stopniowo, po trochu,

- bez się nie piecze, tylko się je suszy.

 

Bezy

 

4 białka

300 g drobnego cukru (kryształu)

 

Białka wlać do naczynia (używam wyższego, wąskiego garnka) i ubijać je mikserem, aż piana będzie sztywna, gładka i lśniąca. Dopiero wówczas dodawać po troszku cukier, cały czas miksując. Piana powinna być nadal sztywna, gładka i lśniąca, a ponadto powinna przylegać do mieszadeł miksera.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, szpryckę napełniać ubitą pianą i wyciskać na papier ładne beziki (jeżeli nam się nie chce - można wyłożyć bezy łyżką).

Małe bezy piec w temperaturze 110º C przy uchylonych drzwiczkach piekarnika przez ok. 40 minut. Jeśli chcemy mieć bezy-ciągutki, to po tych 40 minutach będą gotowe. Jeśli chcemy bezy suche w środku, to trzeba wyłączyć piekarnik i pozostawić w nim bezy do ostygnięcia piekarnika (drzwiczki trzeba pozostawić nadal uchylone). Zimą można dosuszyć bezy na kaloryferze.

Większe bezy trzeba suszyć w piekarniku odpowiednio dłużej (powinny być suche na zewnątrz - potem tylko dosuszamy).

 

 

 

PB100076.JPG